Nie wiele się dzieje , albo wiele …. Wiele w mojej głowie. Mam ochotę wywrócić moje życie do góry nogami .. ale się boję.
Od 2 tyg próbuje reanimować moje drzewko bon sai – ale jakos mało liści wypuszcza mam nadzieję że to się niebawem zmieni. Bo obecnie wygląda dość niekorzystnie.
Dostałem je od Matta i traktuję je jak wizualizację naszego związku … a to oznacza że jest kiepsko … ech
godz: 23:33 data: 2009.02.28 Nowy Biznes, Nowy komp, Nowy Ja
Od dwóch dni mam internet.
Teraz pracuję w domu.
Firma która trzymała mnie w swych szponach została sprzedana.
Kupiec znalazł się nagle i to właśnie wtedy gdy zdecydowałem się ją zamknąć. Chwilowo mam niewiele czasu na bloga, ale mogę zdradzić jedno… jestem szczęśliwy.
Tak się zbiegło że mamy już nowy rok. Tradycyjnie siedzę w pracy i nic ale to absolutnie nic mi się nie chce.
Za oknem zwały śniegu i niemal że noc , czemu już po 16 jest ciemno.
Od mych ostatnich notek wiele się wydażyło ... i jeszcze wiecej zmieni się za pare dni.
W lutym zamykam kafejke. Po 10 latch, wow jeszcze przechodzi mnie dreszcz jak o tym pomyślę.
To moja własna decyzja. Inni doradzali mi to od dawna.
Uznałem że czas wyrwać się ze szponów tej firmy.
Matka mówi że to dobry ruch, i najlepsza decyzja jaką podjąłem. Jak dotąd zawsze miała rację w tym co mówiła.
Lata lecą ... Czasu nie da się cofnąć, chciałbym jeszcze coś zobaczyć. Na pewno nie jest to ciemna ulica o 21.00 po pracy, i to codziennie siedem dni w tygodniu.
No i stało się.
Tak to co wszyscy znajomi uważali za niemożliwe ...
Kociaki znalazły nowe domy.
Lub jak inni wolą sprzedały się za łacznie 8000 tyś ... tak tak musiałem się pochwalić. A co tam ... przecież itak każdy tylko kase liczy ... no prawie.
My bardziej na nowych właścicieli patrzyliśmy cóż kociaki już się zaklimatyzowały i są zadowolone, przynajmniej takie informacje dostajemy.
Załączam ostatnie foto Blu i Piszczałki u nas w domu.